Tamerza



Następnego dnia wyruszamy krętą drogą w stronę kolejnej oazy ukrytej w górach Atlasu - Tamerzy. Zieleń palm traktujemy jako dobry drogowskaz. Jeszcze "tylko" kilka zakrętów i będziemy na miejscu...




Udało się. Z małymi komplikacjami dojechaliśmy do oazy. Istniejąca od pod 8 tysięcy lat, aktualnie jest niezamieszkała. Malowniczo położona stanowi bardzo dużą atrakcję turystyczną. Duża ilość straganów z przeróżnymi drobiazgami i pamiątkami sprawia że można się poczuć jak na typowym arabskim suku. Hałas momentami jest niemiłosierny. Szczególnym zainteresowaniem cieszy się jeden ze sprzedawców herbaty, który na kawałku tektury napisał: „Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny i moja herbata miętowa”.




Tamerza położona jest w głębokim wąwozie, także osada była dobrze ukryta przed wiatrem i piaskami pustyni. Zerodowane skały grożą oberwaniem. Teraz przypominają niemych strażników tych tajemniczych stron...


Strażnicy Tamerzy

Zmęczony już tym "turystycznym gwarem" postanowiłem pójść dalej, poza wyznaczone szlaki. Po pokonaniu niecałych 100 m  znalazłem się w całkiem opuszczonym miejscu. Otoczyła mnie przenikliwa cisza. Poczułem się trochę nieswojo, mając dziwne uczucie że jestem obserwowany z ukrycia. Przypomniał mi się film "Piknik pod Wiszącą Skałą". Powietrze wibrowało energią potęgi natury, zacierało się poczucie miejsca i czasu.





Ciekawostka geologiczna: góry Atlas zbudowane są ze skał krystalicznych, łupków, wapieni, fliszu oraz skał wapiennych. Część zachodnia gór zostały wypiętrzona podczas orogenezy hercyńskiej , natomiast reszta w alpejskiej. Jest to obszar gdzie sporadycznie występują trzęsienia ziemi.


Dookoła takie oto widoczne skały...


Sporą atrakcją tego miejsca jest także ten nieduży wodospad. Można się tutaj nawet wykąpać.



Roślinność w tych stronach jest bardzo skąpa. Jeśli już coś rośnie wygląda właśnie tak. Deszcz występuje na tych terenach niezwykle rzadko.



Powoli opuszczamy Tamerzę. Jeszcze tylko rzut okiem na zniszczoną część oazy. W pamiętnym 1969 roku były tak obfite opady deszczu że gliniane domki zwyczajnie się rozpuściły od nadmiaru wody. Uprawy palm daktylowych jednak nie zaprzestano. Są zbyt cenne.
Miejsce obecnie wykorzystywane jako plener podczas kręcenia filmów fabularnych. Tutaj min. powstawała nowa wersja "W pustyni i w puszczy".




Wijąca się droga prowadzi nas dalej przez góry. Czas się żegnać z dzikim południem Tunezji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...