Ziemia nie z tej Ziemi


Bardzo wczesny poranek. Wyjeżdżamy już po 4 rano aby godzinę później dojechać do miejsca, które bardziej przypomina powierzchnię innej planety niż naszą Ziemię.

Mowa tu o Szott el-Dżerid, największym na Saharze słonym jeziorze (powierzchnia ok. 5200 km2). Przez większą część roku jest ono jeziorem tylko z nazwy; w porze suchej szott to płaska, oślepiająco biała powierzchnia soli wykrystalizowanej po odparowaniu wody. W upalne dni częstym zjawiskiem są miraże. Po opadach szott zamienia się w słone rozlewisko wypełnione wodą, która na skutek rozpuszczania minerałów może przybierać przeróżne zabarwienie. 

W dawnych czasach wędrówka przez szott była ryzykowna, gdyż nagły deszcz w krótkim czasie zamieniał go w śmiertelną pułapkę - grzęzawisko. Obecnie przez środek jeziora biegnie asfaltowa szosa przejezdna nawet po największych ulewach. 




Na horyzoncie widoczne góry Atlasu Saharyjskiego. A dokładnie masyw górski Dżabal al-Auras. Łańcuch ten oddziela Wyżynę Szottów od Wielkiego Ergu Zachodniego oraz Kotliny Północnosaharyjskiej.




Złoża fosforytów barwią jezioro na czerwono


Dziwne jest gdy podczas chodzenia po jeziorze sól skrzypi niczym śnieg w bardzo mroźną zimę... A tak to własnie wygląda. Sól oczywiście się odzyskuję na przemysłową skalę, podobnie jak występujące tutaj złoża fosforytów.




Nawet na tym pustkowiu można trafić na stragan. Tutaj atrakcją są "róże pustyni" czyli naturalnie powstający na pustyni kryształ gipsu. Sprzedawcy sztucznie je kolorują aby uatrakcyjnić swoją ofertę. Okazyjnie można też kupić oryginalny berberyjski dywan.



Bardzo ważny przybytek w tym miejscu i jedyna w swoim rodzaju atrakcja. "Confort-toillet-normale". 

Jedyna droga przez Szott el-Dżerid prowadzi wprost do Algierii. Jesteśmy tylko 150km od granicy. Słońce będąc jeszcze bardzo nisko maluje długie cienie na ziemi.



Pozostawiamy szott za nami i kierujemy się w stronę widocznych już na horyzoncie gór. Droga jest prosta i dość monotonna. Od czasu do czasu mijamy sprzedawców paliwa, którego cena jest niższa od wody.




Krajobraz wygląda bardzo nieprzyjaźnie. Aż trudno uwierzyć że żyją tu plemiona Berberów. Szczególnym zaskoczeniem jest widok bawiących się dzieci na takim pustkowiu.






Jesteśmy coraz bliżej. Góry Atlas powoli stają się coraz większe i okazalsze. Zmierzamy już prosto w stronę położonej wysoko w górach osady zwanej niegdyś "Fortecą Słońca". 


Godzina 13-ta. 

Nie ma nawet śladu cienia ani powietrza, którym można oddychać.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...