Tam, gdzie bije serce Meksyku

Ciudad de México, stolica Meksyku położona jest na wysokości 2 240 m npm. otoczona przez liczne pasma górskie (sierry). Od południowego zachodu jest to Sierra de las Cruces, od południa Ajusco i Chichinautzin, od wschodu Nevada (ze swoimi wulkanami: Iztaccíhuatl i Popocatépetl), a od północy Sierra de Sierra de Guadalupe.


Miasto zajmuje powierzchnię ok. 1500 km²



W XIV w. na środku jeziora Texococo Aztekowie zakładają miasto - stolicę - Tenochtitlán (w tłumaczeniu "Miejsce Najwyższego Kapłana Tenocha"). Przybyli w to miejsce po długiej wędrówce, która zakończyła się dopiero po wskazaniu odpowiedniego miejsca do osiedlenia się przez boga Huitzilopochtli. Znakiem danym przez boga był orzeł z wężem w szponach (obecny symbol Meksyku), który usiadł na kaktusie położonym na jednym z wysepek jeziora. W krótkim okresie stał się ośrodkiem Imperium Azteków.





To niezwykłe miasto jest szczególne pod wieloma względami. Znajduje się tu obecnie centrum kulturowe, biznesowe ale także (a może przede wszystkim) religijne. 

Właśnie tutaj bije serce Meksyku. 

 Z całego kraju (ale także świata) przybywają tutaj pielgrzymki szacowane na oko 12 mln osób rocznie. Ta popularność znacznie przewyższa inne znane miejsca kultu na Ziemi. Mowa o cudownym obrazie Matki Bożej z Guadalupe.

"Nowa Bazylika", w której obecnie znajduje się oryginał obrazu została zbudowana na miejscu zburzonej przez hiszpanów świątyni bogini Tonakasinatl. Tereny te od zawsze były święte dla Azteków. 
Zbudowana w latach 1974 - 76, Bazylika jest tak zaprojektowana, że obraz widać z każdego miejsca w budynku. Okrągła struktura ma 100 metrów średnicy i może pomieścić do 50 000 osób. Chór znajduje się przed samym ołtarzem co ma na celu pokazanie że jest częścią grupy wiernych. Posiada 9 kaplic na piętrze w których jednocześnie można odprawiać indywidualne msze. Siedem przednich wrót jest aluzją do siedmiu bram Niebiańskiej Jerozolimy.


Bazylika Matki Bożej z Guadalupe

Historia cudownego obrazu sięga roku 1531. W 12 lat po podboju Meksyku przez hiszpańskich konkwistadorów, nadal nie udaje się nawrócić na chrześcijaństwo rdzennej ludności. Tymczasem pewnemu prostemu, 58-letniemu Aztekowi ze szczepu Mexików  - Juanowi Diego (azteckie imię to Cuauhtlatouac), ukazuje się niezwykła istota.

Przytoczę tu oryginalny fragment starych przekazów:


"Był niedzielny poranek. Juan Diego spieszył do Tlatelolco, aby zdążyć na mszę odprawianą w kościele Santiago. Nad wschodnim horyzontem wstawał właśnie świt, kiedy Indianin usłyszał śpiew dochodzący znad urwiska. Dotarł do wzgórza Tepeyac, na którym jego przodkowie czcili aztecką boginię Tonakasinatl. W blasku wschodzącego słońca ujrzał doskonale piękną Dziewczynę. Ziemia wokół niej promieniała jak tęcza we mgle. Kaktusy, nopale i inne rośliny porastające ziemię lśniły jak szmaragdy. Światło złociło konary, ciernie, kolce i pnie drzew. Niewiasta emanowała pokojem i miłością. W czułych i pełnych słodyczy słowach pozdrowiła Juana Diego."


Kobieta przedstawia się podobno jako "Święta Dziewica Maryja, Matka jedynego prawdziwego Boga" i poleca mu, by przekazał miejscowemu biskupowi, iż życzy sobie, by w tym miejscu wzniesiono kościół pod jej wezwaniem. Juan zanosi wiadomość do biskupa Francisco Zumarragi. Ten jednak nie daje wiary jego opowieści i domaga się przekonującego dowodu potwierdzającego prawdziwość jego relacji. Maryja przyjęła to wyzwanie i poleciła Diego przyjść następnego dnia, wspiąć się na wzgórze i zerwać kwitnące tam kwiaty. Kiedy ten to uczynił, Maryja sama ułożyła te kwiaty w wiązankę i ukrytą pod osłoną tilmy poleciła mu zanieść ją do biskupa. 12 grudnia 1531 roku, kiedy Juan Diego zjawił się w rezydencji biskupa i odsłonił tilmę, kwiaty wypadły na podłogę, a na tilmie biskup ujrzał niezwykły obraz Maryi.


Tilima (tilmàtli) to rodzaj szaty noszonej przez azteckich mężczyzn w czasach ery kolonialnej, mogła być noszona z przodu jak długi fartuch , lub alternatywnie na ramionach jak pelerynę. Klasy wyższe nosiły tilime tkaną z bawełny na prawym ramieniu, klasa średnia używała tilimy wykonanej z włókna agawy i były przewiązywane na lewym ramieniu. Niższe klasy wiązały tilime na szyji i mogło to służyć do przenoszenia towarów.


W maju 1990 roku Juan Diego został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II, a 31 lipca 2002 roku został kanonizowany.

Cudowny obraz "Dziewicy z Guadalupe"


Obecnie Cudowny Wizerunek Matki Boskiej z Guadelupe stanowi największą świętość wśród skarbów sakralnych obu Ameryk. To właśnie do tej Madonny, jako do pierwszej, udał się z pielgrzymką papież Jan Paweł II.  Zyskał przez to ogromną popularność, nazywany ojcem i obrońcą wszystkich Indian.


Obraz można zobaczyć za ołtarzem na specjalnym mechanicznym chodniku


Cudowny obraz przez wiele lat poddawany był badaniom i analizom naukowym, które prowadziły do coraz bardziej zdumiewających wniosków i niezwykłych odkryć.

Pierwsze badania tkaniny zostały przeprowadzone w 1936 r. przez laureata nagrody Nobla, Richarda Kuhna. Stwierdził on, że „przeanalizowane włókna nie zawierają barwników roślinnych, zwierzęcych ani mineralnych". Kolejne analizy przeprowadził w latach 1954 i 1963 Francisco Camps Ribera, który nie odnalazł „śladów pędzla, ani świadectw, by tkanina została zagruntowana”. Według badaczy przeprowadzających dalsze ekspertyzy w namalowanych źrenicach Matki Bożej występuje zjawisko potrójnego odbicia właściwe jedynie źrenicom organizmów żywych. Obraz określany jest mianem "nieustającego cudu" z racji na przekonania, że indiańskie płótno na którym powstał obraz – płótno z agawy – jest w stanie przetrwać najwyżej 20 lat. Po tym czasie ulega biodegradacji. Natomiast wizerunek obraz istnieje co najmniej od 1649 roku.

Kolejne badania obrazu doprowadziły do tezy że jest on zaszyfrowanym przekazem. Wykazano np. że układ gwiazd na płaszczu Maryi jest identyczny z tym, jaki miał miejsce nad Meksykiem w grudniu 1531 roku. Układ ten nie jest przedstawiony geocentrycznie, to znaczy tak, jakby obserwator znajdował się na Ziemi, lecz heliocentrycznie, czyli tak, jakby obserwator znajdował się na Słońcu.


Istnieją także inne badania poddające w wątpliwość cudowność tego obrazu. Jeden z konserwatorów zabytków, po przeprowadzeniu badań stwierdził że "nie jest on [obraz] wynikiem cudu, lecz został namalowany ręką ludzką z użyciem standardowych materiałów i techniki charakterystycznej dla okresu, w którym powstał". Ostatnie przeprowadzone badanie w 1999 roku wykazało istnienie trzech obrazów nałożonych na siebie. Ostatni z nich miał pochodzić z 1895 roku, a inny mieć niewyraźną datę i podpis. Zostały wtedy także ukazane retusze maskujące ubytki farby oraz ślady pędzla. Obraz po dokładnym przyjrzeniu się faktycznie wykazuje pewne nieścisłości co może świadczyć o świadomym zamalowaniu niektórych elementów postaci i jej szat. Czemu miała służyć ta manipulacja możemy się tylko domyślać. Temat ten jest wyjątkowo delikatny i jeśli ktoś szuka więcej informacji na pewno je znajdzie.




A oto jak w bardzo ciekawy sposób do dzisiaj interpretują obraz sami Aztecy.

Według filozofii azteckiej jedyną prawdziwą i rzeczywistą rzeczą na ziemi była poezja. Tzw. „kwiaty-pieśni” ukazujące całe piękno, prawdę i boskie misteria były jedynym sposobem kontaktowania się boga - pana natury - ze światem. Poezję traktowano jako formę powrotu do boskiej rzeczywistości, a osoby tworzące sztukę zajmowały w klasowym podziale społeczeństwa Azteków doniosłe znaczenie. 

W tym przypadku za pomocą barw, obrazów i ich kompozycji jest ułożona opowieść o spotkanej przez niego Pani, którą można rozwijać jak kwiat.

Niewiasta nie jest boginką, ponieważ Jej twarzy nie zakrywa maska przynależna bóstwom. Mimo to, że jest człowiekiem, jest potężniejsza od bogów: Stoi przed słońcem, a więc jest kimś znaczniejszym, niż bóstwo słońca, Huitzilopochtli. Otoczona jest płaszczem nieba, więc bogowie gwiazd muszą Jej być posłuszni. Jej płaszcz dotyka ziemi, okrywając i chroniąc ją i jej roślinność. Nie należy już bać się tajemnych spraw gwiazd. Niebo jest życzliwe Mexikom i jest źródłem miłości oraz pokarmu, a nie panicznego strachu. Niewiasta depcze księżyc, tak więc Tezcatlipoca - bóg Księżyca stracił na swej wartości. Niewiasta jest człowiekiem, co potwierdza widoczny nad lewym kciukiem anioła samotny liść cuetlaxochitl nazywany „kwiatem naszego ciała” co oznacza że jest Ona najpiękniejszym kwiatem rodzaju ludzkiego. Niewiasta złożyła ręce na znak uznania kogoś większego od siebie. Czarna przepaska zawiązana wysoko w talii zdradza, iż jest Ona brzemienna, natomiast Jej czerwona tunika i zdobiąca ją roślinność wskazuje na Jej dziewiczość. Brzemienność potwierdza także umieszczony na tunice Nahui Ollin - „kwiat słońca” kojarzony z symbolem nowego życia. 

Kwiat magnolii użyty jako wzór na tunice oznacza żywe serce, wyrwane z ciała i składane bogom w ofierze. Dziewięć kwiatów magnolii - „kwiatów serca” rozmieszczonych na tunice to jasny symbol, iż nie trzeba już składać ofiar z życia ludzkiego. Dziewięć to poziomy azteckiego podziemia. Kwiaty na Wizerunku posiadają korzenie w niebie jako znak, że prawdziwym domem mieszkańców ziemi jest niebo. Kolor czerwieni tuniki to kolor najwyższego, boga Azteków Huitzilpochtli który obdarzał życiem i podtrzymywał je. To także kolor zwycięskiego, wschodzącego słońca zwiastującego nowe życie. Niebieski jest barwą nieba i miejscem zamieszkiwania najwyższego boga. Wskazywał, gdzie znajduje się prawdziwy dom Niewiasty i wszystkich Jej dzieci. Zieleń szat oznaczała godność królewską, gdyż wśród Azteków szaty tego koloru mógł nosić tylko władca.

Kodeksy azteckie zawsze posiadały namalowane przez skrybów daty wydarzeń. I w tym przypadku też tak jest. Obraz jest oznaczony datą w aztecki sposób. Na dole wizerunku, gdzie na płaszczu widać trzy gwiazdy na zielono-niebieskim tle, kryje się data. W języku Mexików wyrażenie: ”trzy gwiazdy na zielono-niebieskim tle” brzmi tak jak: „trzy umieszczone na dziesięciu”, a w systemie azteckiego liczenia oznacza liczbę trzynaście. Zgodnie z azteckim kalendarzem rok 1531 był rokiem 13 trzciny. Gdzie na Wizerunku znajduje się trzcina? Przy trzynastce, dotyka stopy namalowanej postaci...






Pomnik Jana Pawła II na placu przed Bazyliką i widoczna Stara Bazylika

Plac przed Bazyliką; w tle dzwonnica - Carillon at La Villa oraz konstrukcja do pokazu sztucznych ogni

W Meksyku każdego roku, obok oficjalnych kościelnych i państwowych świąt (tzw. dias festivos), odbywa się niezliczona ilość uroczystości regionalnych. Obchody świętowane są na wesoło, z dużą ilością dobrego jedzenia i picia, w tradycyjnych strojach, przy tańcach, pochodach i sztucznych ogniach.
Ponieważ jest początek listopada obchodzone były jeszcze Día de los Muertos (Święto Zmarłych, Dzień Zaduszny).




Hiszpańska inkwizycja oraz instytucje władzy sądowniczej znane ze średniowiecznej Europy zostały formalnie przeniesione do Nowego Świata w 1571 r. Inkwizycja czuwała nad przestrzeganiem dogmatów wiary. Ujawniała, sądziła i skazywała heretyków, sprawowała także rozległą kontrolę nad życiem kulturalnym, a w szczególności nadzorowała treści nowo wydawanych książek. W tym czasie zniszczono praktycznie wszystkie budynki w tym świątynie w dawnym Tenochtitlán (pozostały jedynie ruiny świątyni w okolicy Zocalo) oraz bezpowrotnie zniszczono kulturę dawnego Imperium Azteków paląc stare księgi.
W tym czasie umiera z rąk konkwistadorów, potem inkwizycji oraz chorób ok. 90% populacji.

Generalnie można powiedzieć, że Kościół katolicki przenikał niemal każdy aspekt życia w kolonialnym Meksyku. Opieka społeczna – włączając w to edukację, szpitale, opiekę nad starszymi i biednymi była praktycznie oferowana tylko przez Kościół. Księża prowadzili także pewnego rodzaju działalność gospodarczą np. poprzez udzielanie pożyczek na niektóre przedsięwzięcia, Kościół zajmował się też dokumentacją administracyjną odnotowując np. liczbę urodzin, małżeństw i zgonów. Księża byli nauczycielami w szkołach i uczelniach. Doradzali (albo inaczej mówiąc: "wywierali wpływ) też bardzo często cywilnym urzędnikom w sprawach kolonii. 

Obecnie jest już pewne że chrystianizacja ludności zamieszkującej Meksyk okazała się wielką porażką. Sami Meksykanie są bardzo religijni, jednak wciąż są przywiązani do dawnych wierzeń i do dzisiaj przestrzegają własnych starożytnych obrzędów. Zaadoptowali nowe wierzenia na swój sposób dodając kolejnych bogów do swojego panteonu. Kościół katolicki twierdzi że jest inaczej... ale wystarczy tylko wyjechać poza stolicę, albo zwyczajnie popatrzeć...








Obrzędy ku czci zmarłych w Meksyku trwają dłużej niż w Polsce i mają zupełnie inny charakter. Zgodnie z tradycją Meksykanie celebrują to święto w trzech miejscach – w domu, w kościele oraz na cmentarzu. Przygotowania do święta zmarłych zaczynają się już 27 i 28 października. 31 października w pokoju lub na patio wznosi się tzw. ofiarę przeznaczoną dla krewnych rodziny, którzy odeszli już z tego świata. Najczęściej jest to odpowiednio zaadaptowany ołtarzyk domowy, zwany ołtarzem ofiarnym. Na ścianie pokoju zawiesza są obrazki świętych, a pod nimi ustawia się stół przykryty obrusem, na którym umieszcza się różne przedmioty, np. kadzielnice z copal (kadzidło z żywicy sosny ocote), lichtarze ze świecami, figurki świętych i aniołków, wazony i słoiki z kwiatami oraz inne ozdoby.












Z uwagi na długoletnie panowanie Hiszpanii nad Meksykiem język hiszpański jest obecnie językiem dominującym w życiu publicznym, mimo że nigdy nie zostało to uregulowane ustawowo. Oprócz hiszpańskiego w użyciu są 63 języki indiańskie (nie licząc wielu ich wariantów, często bardzo odległych), które posiadają status „języka narodowego” zagwarantowany przez Ogólną Ustawę Praw Językowych. 



80% Meksykanów, którzy posługują się językami indiańskimi zna również język hiszpański. Najbardziej powszechnym językiem tubylczym jest nahuatl (ok. 1,6 mln użytkowników, 1/4 wszystkich Indian). Kolejnym językiem jest język maya (używany przez 13% populacji indiańskiej), później są: zapotecki (7%) i mixtecki (7%). Żaden z pozostałych języków nie jest używany przez więcej niż 5% Indian.












Stara Bazylika






















Wiedzę starożytnych przekazuje się z pokolenia na pokolenie












W 2009 roku władze Meksyku zezwoliły na legalną działalność Wolnego Kościoła Azteków, zezwalając także na „dokonywanie wszelkich rytuałów dawnych Azteków”. Do tychże rytuałów należały także obrzędy wyrywania serca poświęconego bogowi Huitzilopochtli. Bóg Słońce jak wiadomo musi być karmiony ludzką krwią i bijącymi jeszcze sercami. Pozwolenie działalności Wolnego Kościoła Azteków jest tak skonstruowane, że nie można zakazać jego działalności, ani karać jego wyznawców.
Miesiąc po rejestracji policja trafiła na ślad makabrycznych morderstw. Ofiary miały powyrwane serca i były to jedyne obrażenia. Ustalono także, że prawie wszystkie ofiary poddały się rytułałowi dobrowolnie z wyjątkiem amerykańskiego turysty, który sam przekroczył progi świątyni azetckiej, aby zrobić kilka zdjęć.

Policja meksykańska zatem apeluje do turystów w Mexico City, aby ci omijali ulicę Juan Fernandez we wschodniej części miasta. 
Na razie Wolny Kościoł Azteków funkcjonuje w stolicy ale jego wyznawcy mówią o otwarciu kolejnych świątyń...







Na uroczystości rdzenni Aztekowie przyjechali całymi rodzinami




Taniec Jaguara w wykonaniu azteckich wojowników
















Jedna z głównych ulic prowadząca do Bazylki








Młodzież w sposób naturalny podtrzymuje stare tradycje




Oglądając te uroczystości na placu przychodzą mi do głowy słowa Abrahama Lincolna, który swego czasu powiedział: "Można oszukiwać wielu ludzi jakiś czas, a niektórych ludzi cały czas, ale nie można oszukiwać cały czas Narodu."


Aby poczuć klimat tego miejsca zamieszczam dwa wybrane filmy.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...