Jezioro Vembanad i Wenecja Wschodu


Legenda głosi, że Kerala wyłoniła się z morza za sprawą ucznia Śiwy - Paraśuramy (Dzierżący Topór). Bogowie dali temu legendarnemu wojownikowi ziemię, w którą przemieniło się morze w miejscu, gdzie wrzucił on topór. W taki też sposób, między górami a morzem powstała dzisiejsza Kerala.

Po dotarciu do Alappuzhy pozostaje już tylko wyzwolić się z labiryntu zatłoczonych i gwarnych uliczek aby odszukać właściwą drogę w stronę kanałów z przycumowanymi promami. Jak już wiele osób tu będących zauważyło, trudno o informację turystyczną, więc to nie jest w cale takie proste i oczywiste. Ostatecznie po kilku pomyłkach trafiamy na miejscowe biuro, w którym to po dokonaniu formalności, ładujemy się na prom. Dopłyniemy nim na właściwy "dom na wodzie" tzw. houseboat, gdzie spędzimy najbliższe 24 godziny.



O tym że jest to świetnie zorganizowany biznes przekonujemy się bardzo szybko. Na całym terenie jezior i kanałów i rzek pływa obecnie około 2 tysięcy barek typu houseboat. Średnio licząc łączna długość dróg wodnych przekracza 900 km. Jest tu jednak dość tłoczno...

Jeden z kanałów w Alappuzhy prowadzący do jeziora Vembanad

Kanały są największą atrakcją Kerali, szczególnie dla Hindusów.
Kanały są największą atrakcją Kerali, szczególnie dla Hindusów, którzy często podróżują całymi rodzinami. Turystów z poza Indii nie ma tutaj aż tak dużo. 

Jezioro Vembanad

Z promu należy przesiąść się na wcześniej zarezerwowaną barkę. Nie ma tu przypadku. Przygotowane pływające hotele czekają już zacumowane na turystów. Jest spory ruch i gwar. Przypomina to trochę pływające miasto. Charakterystyczny wygląd typowego "domu na wodzie" to efekt przystosowania typowej keralskiej barki służącej do transportu ryżu zwanej kettuvallam.

Jeden z kanałów i kursujący na tej trasie tramwaj wodny


Typowy "dom na wodzie" czyli barka kettuvallam




Keralskie kanały to tzw. backwaters. Morska słona woda z Morza Arabskiego miesza się tutaj z rzeczną od setek lat tworząc wyjątkowy ekosystem. Spływa tutaj 38 rzek, które swoje źródła mają aż w Ghatach Zachodnich. Jezior jest tutaj kilka, jednak największym jest Vembanad o powierzchni ponad 2 tysięcy km2.
Cały region Kuttanad poprzecinany jest drogami wodnymi - kanałami, które biegną wzdłuż rozległych pół ryżowych, manioku czy bananów. Pola nawadniane są wodą bezpośrednio z kanałów. Są też rejony gdzie rośnie bujna, tropikalna roślinność, w której żyje niezliczona ilość ptaków.

Na niewielkich skrawkach ziemi żyją ludzie, przystosowani do tak specyficznych warunków. Zagospodarowany jest tutaj każdy skrawek ziemi. Życie tutaj toczy się wyjątkowo leniwie i zupełnie normalnie. Kobiety prowadzą dom, mężczyźni pracują na polach lub łowiąc ryby a pomiędzy palmami można zobaczyć biegające gromadki dzieci.



Reklamowaną w mediach atrakcją jest nocleg na barce. Typowy houseboat składa się z 3 pokoi z toaletami oraz pokładu z dużym stołem, który pełni rolę jadalni. W tylnej części barki jest maleńka kuchnia, pomieszczenia dla 3 osób załogi i maszynownia. Barki posiadają generator, pokoje są zatem klimatyzowane co w tym klimacie ma znaczenie. Posiłki są przygotowywane i serwowane przez załogę. Można zatem posmakować miejscowej kuchni, która jest bardzo smaczna i zdrowa. Na stole nie mogło oczywiście zabraknąć ryżu oraz przyrządzonej miejscowej ryby. Na noc wszystkie houseboaty cumują w wyznaczonych miejscach. Najczęściej są małe salony medycyny naturalnej, gdzie można zamówić masaż albo jakiś inny ajurwedyjski zabieg z których Kerala również słynie.







Miejscowy tramwaj wodny jakich wiele pływa po tych wodnych drogach. Wszystkie są w tak kiepskim stanie.




Kiedy w 1498 roku przybył Vasco da Gama, nastąpiła kolonizacja tych obszarów. Początkowo byli to Portugalczycy, później jednak w 1663 r. zostali pokonani przez Holendrów. ostatecznie w 1795 r. ziemie te przeszły pod kontrolę Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej.

Kolonizacja portugalska najbardziej wpłynęła na kulturę przyszłej Kerali. Jej pozostałością jest uprawa tytoniu, czy architektura. Niestety Portugalia przyczyniła się w swoim czasie do nietolerancji religijnej na tych terenach. Obecnie na każdym kroku można tutaj zobaczyć kościół. Mało jest za to typowych indyjskich świątyń.





Obecnie w Kerali dominująca rolę odgrywa Komunistyczna Partia Indii (Marksistowska). Dzięki wysokiemu poziomowi wykształcenia i rozwiniętej sztuce Kerala należy do najbardziej postępowych stanów Indii.













Czas płynie bardzo szybko i po słodkim lenistwie wracamy już do przystani aby ruszyć dalej w drogę. Czy warto było płynąć barką? Z relacji osób, wiem że zdania są podzielone. Jest to z pewnością spora atrakcja. W komfortowych warunkach można odpocząć od żmudnej podróży, wyciszyć się i nabrać dystansu do wielu spraw podziwiając tętniącą życiem przyrodę a przy okazji także podpatrywać mieszkających tu ludzi. Jest też wiele mało przyjemnych doznań, o których oczywiście żadna reklama już nie wspomina. Jak chociażby ilość pływających tu barek, z których każda generuje konkretny hałas i sporą chmurę spalin. Ale takie są właśnie Indie. Albo się je pokocha albo znienawidzi. Każdy też na to spojrzy całkiem inaczej. Według mnie warto zobaczyć ten wyjątkowy zakątek świata, póki on jeszcze istnieje...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...